Ostatnio miałem okazję sfotografować parę startujących łabędzi krzykliwych. To jeden z tych momentów w fotografii przyrody, który trwa dosłownie kilka sekund, ale wymaga pełnej koncentracji.
Start łabędzia trochę przypomina start samolotu, rozpęd na wodzie, mocne uderzenia skrzydeł i nagłe oderwanie się od powierzchni. W tym czasie wszystko dzieje się bardzo szybko. Nie ma miejsca na poprawki ani drugie podejście.
Właśnie dlatego fotografia przyrody jest dla mnie świetnym treningiem. Uczy cierpliwości, obserwacji i szybkiej reakcji. Trzeba być gotowym, przewidywać ruch i wykorzystać odpowiedni moment.
Co ciekawe, te same umiejętności wykorzystuję później w fotografii ślubnej. Tam również nie ma powtórek, bo emocje, gesty i chwile dzieją się tylko raz.
Dlatego tak lubię łączyć te dwa światy. Przyroda daje mi przestrzeń do ćwiczenia oka i refleksu, a później przekłada się to na jeszcze lepszą pracę z ludźmi.


