Dla mnie prawdziwy spektakl tego wieczoru zaczął się nieco wcześniej.
Jechałem fotografować zaćmienie Słońca, ale zanim do niego doszło, uwagę przyciągnęło samo niebo. Nisko położone Słońce, ciemne chmury i światło przebijające się pomiędzy nimi stworzyły niezwykły klimat.
Momentami tarcza Słońca niemal całkowicie znikała za chmurami, żeby chwilę później pojawić się ponownie. Przy dużej ogniskowej można było obserwować nie tylko samą tarczę, ale również strukturę przesuwających się przed nią chmur. Na niektórych zdjęciach widać także plamy słoneczne.
Nasze lokalne zaćmienie Słońca
Później przyszedł czas na główny punkt wieczoru czyli zaćmienie.
Nie było tak spektakularne jak w miejscach, gdzie można było obserwować znacznie większe przysłonięcie tarczy Słońca. U nas było skromniej. Można powiedzieć, że było takie nasze, polskie, lokalne zaćmienie. 😉
Ale fotografia nie zawsze musi przedstawiać najbardziej spektakularne zjawisko na świecie. Czasami wystarczy znaleźć się we właściwym miejscu, obserwować światło i wykorzystać to, co akurat daje natura. I tym razem dała naprawdę piękne widowisko.
Zdjęcia wykonałem zestawem Canon R7 + Sigma 150–600 mm. filtr ND.


