Są takie miejsca, w których od pierwszych minut czuć, że wszystko dzieje się trochę wolniej. Bez pośpiechu, bez presji, bez zegarka w głowie. Agroturystyka Zaborze 47, w okolicy Kazimierza, jest właśnie takim miejscem.
To tam trafiłem na warsztaty kulinarne „Dziczyzna z lasu na stół”. Zaprosił mnie Tomek , zawodowy kucharz, a prywatnie mój kumpel, z którym znamy się nie od dziś. Przy okazji tego spotkania poznałem też Radka, myśliwego z ogromną wiedzą i bardzo spokojnym podejściem do tego, o czym opowiada. Bez zbędnych słów, bez efektów specjalnych, za to z dużym szacunkiem do do tego, co daje las i kuchnia.
Sam lubię gotować, więc taki dzień był dla mnie podwójnie ciekawy. Z jednej strony fotografia, z drugiej kuchnia. Dużo rozmów, konkretnej wiedzy i pracy od początku do końca. Od opowieści, przez przygotowanie, aż po gotowe dania, które finalnie trafiają na stół.
Jako gotujący fotograf coraz częściej łapię się na tym, że te dwa światy bardzo dobrze się ze sobą łączą. W obu chodzi o uważność, o obserwację, o detale i o to, żeby nie przyspieszać rzeczy, które potrzebują czasu. Chciałbym odkryć trochę tego dnia zdjęciami i pokazać nie tylko jedzenie, ale też ludzi, atmosferę i to, co działo się między jednym daniem a drugim.
Podczas wydarzenia swoje produkty zaprezentowała również Winnica Lubelska. Degustacja wina była idealnym domknięciem całego dnia i naturalnym przedłużeniem rozmów przy stole. Bez pośpiechu, bez planu, po prostu dobrze spędzony czas.
Takie spotkania zostają w głowie na dłużej. Dzięki za zaproszenie i możliwość bycia częścią tego dnia. To było bardzo dobre doświadczenie.












































































