Wczoraj wieczorem udało mi się sfotografować tzw. Śnieżny Księżyc. Sama nazwa brzmi bardzo malowniczo i łatwo pomyśleć, że chodzi o jego kolor albo wyjątkowy wygląd. W rzeczywistości jest trochę inaczej.
Śnieżny Księżyc to tradycyjna nazwa lutowej pełni. Pochodzi z czasów, gdy miesiące określano na podstawie zjawisk przyrodniczych. Luty był okresem intensywnych opadów śniegu, dlatego właśnie ta pełnia dostała takie miano. To bardziej opowieść o zimie na Ziemi niż o zmianach na samym Księżycu.
Z fotograficznego punktu widzenia takie momenty są ciekawe właśnie przez ten kontekst. Patrzymy na coś, co widzimy wiele razy w roku, a jednak świadomość, że to „ta konkretna” pełnia, nadaje zdjęciu dodatkowego znaczenia.
Fotografia nocnego nieba uczy cierpliwości i uważności. Czasem wystarczy spojrzeć w górę, żeby przypomnieć sobie, jak wiele dzieje się nad naszymi głowami, nawet wtedy, gdy na co dzień tego nie zauważamy.






