Od jakiegoś czasu coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że życie nie polega wyłącznie na pracy i odkładaniu wszystkiego na później.
Nie muszą to być wielkie wyprawy na drugi koniec świata. Czasem wystarczy zabrać aparat i pojechać fotografować ptaki na pobliskie pola. Innym razem spontanicznie kupić bilet lotniczy i polecieć na kilka dni do miasta, o którym wcześniej niewiele się myślało.
Tak było z Bratysławą.
Nie jechałem tam szukać najbardziej spektakularnych zabytków Europy. Chciałem po prostu zwolnić. Pospacerować po mieście, przejechać się hulajnogą, napić się piwa na starówce i popatrzeć na świat fotogrficznie za pomocą smartfona :). Tak wszystkie zdjęcia wykonałem moim Samsungiem S24Ultra.
Bratysława okazała się dokładnie tym, czego potrzebowałem. Kameralna, spokojna i niewymagająca pośpiechu. To miasto najlepiej poznaje się bez planu. Skręcając w boczne uliczki, siadając w przypadkowo odkrytych kawiarniach i pozwalając sobie na odrobinę spontaniczności.
Często słyszę pytanie:
„Po co Ci się jeszcze chce tak jeździć?”
Odpowiedź jest niezmienna. Żeby było co wspominać. Bo na końcu to właśnie wspomnienia, przeżycia i fotografie zostają z nami najdłużej.
Zapraszam do obejrzenia mojego reportażu fotograficznego z Bratysławy.


